Refleksja...

13:23:00


 


Grudzień to z całą pewnością czas oczekiwania, radości, ale także przede wszystkim refleksji. Nie tylko z powodu zbliżającego się końca roku i perspektywy dokonania rachunku sumienia, ale także dlatego, że zaczynam się zastanawiać nad sprawami, które zawsze gdzieś uciekają w szarej codzienności. 


Duchu świąt, gdzie jesteś?
Miesiąc ten miał być na moim blogu pełen świątecznych inspiracji, jednak tak naprawdę to inni mi jej dostarczają. Czytam blogi, na których moje ulubione autorki publikują kolejne artykuły na temat prezentów, itp. Staram się nastrajać - słuchać lekko już oklepanych piosenek, zapalam swoje ulubione pomarańczowe świeczki wieczorami, w każdej możliwej chwili wcinam kruche ciasteczka, które przywiozłam z domu. Nawet ubrałam choinkę. (No prawie. Zrobiłam choinkę naścienną.) Pomaga, rzeczywiście. Wciąż jednak nie jest to to samo, co do tej pory odczuwałam każdego roku. Czegoś brakuje. Jednego ważnego składnika. Długo zastanawiałam się, o co właściwie mi chodzi. W końcu wczoraj mnie olśniło, gdy siedziałam pod swoją lekko oklapłą choinką naścienną. Siostra. Moja jedyna rodzona siostra od sierpnia siedzi w USA. Tymczasowo. Tylko na semestr. To jednak najwidoczniej wystarczyło, by zaburzyć mojego dotychczasowego ducha świąt. Na szczęście wraca już w przyszłym tygodniu i mam nadzieję, że uda mi się nadrobić te dwa tygodnie w kilka dni i będę odpowiednio nastrojona. Zwłaszcza, że czeka nas pieczenie i ozdabianie pierniczków, ubieranie choinki, pakowanie prezentów i szykowanie potraw.


Refleksja
To mnie utwierdziło tylko w przekonaniu, jak ważny jest dla nas drugi człowiek. Zwłaszcza i przede wszystkim rodzina. Oklepane? Może, ale wierzę w to całym sercem. Tamtego wieczora wspomniałam wiele wspaniałych chwil spędzonych wspólnie z cudownymi ludźmi. I to właśnie oni sprawiają, że święta są wyjątkowym okresem w życiu. To oni potrafią tchnąć w ciebie świątecznego ducha, tak,  by uśmiech malował się codziennie na twojej twarzy. Nawet, jeżeli nie lubią tych świąt. Każdy zna takiego Grincha. Ja nawet kilku, jednak za każdym razem sprawiali, że chciałam jeszcze mocniej zarazić ich moim nastrojem. Kiedyś może mi się uda.
Miewamy lepsze i gorsze chwile. Normalka. Ostatnio staram się bardziej skupiać na tych dobrych, by kiedyś wywoływały uśmiech na twarzy, zamiast smutku. Zrozumiałam, że moja szuflada jest pełna tego typu wspomnień, które staram się z całych sił pielęgnować. Czułe spojrzenie mamy, mocny uścisk taty, wspólne wygłupy z siostrą, pełen miłości pocałunek chłopaka, spotkania z przyjaciółmi. To się w życiu liczy. 


Dzisiaj apelu nie będzie. 

Piszę to dla Was (a może bardziej dla siebie) pod wpływem ciepłych uczuć, jakie ogarnęły moje serce. Może moje przemyślenia poruszą także i Ciebie. Jeżeli nie, to i tak dziękuję, że dotrwałeś do końca tego krótkiego wpisu.


Może Ci się spodobać

0 komentarze