Modelina - moja dawna miłość
+ 5 prostych rad od Koneserki Czekolady...

00:01:00

Wspominałam już kiedyś, serwując Wam hasło "troszkę kreatywności nie zaszkodzi", że jeszcze jakieś 5-6 lat temu moją wielką pasją było robienie biżuterii z modeliny. Potrafiłam godziny spędzać na lepieniu z tej kolorowej masy i tworzyć najróżniejsze kształty. Najczęściej padało na słodkości. Odprężało mnie to i w głowie rodziły mi się nowe pomysły. W pewnym momencie to się skończyło.
Posłuchajcie...


 
Właściwie nie pamiętam dokładnie od czego to wszystko się zaczęło. Tak, jakby po prostu w magiczny sposób w moich rękach pojawiła się modelina. Ot tak. Nie pamiętam też, co ulepiłam jako pierwsze. A teoretycznie powinno się pamiętać swoje pierwsze dzieła, prawda? Tak czy inaczej - uwielbiałam to. Zwykła modelina szkolna otworzyła przede mną nowy świat. Modelinowy świat. Może Wam się to wydawać śmieszne, ale tak to wtedy postrzegałam. Zresztą, przeżywam to ilekroć odkrywam nowe rzeczy - w mojej głowie rodzi się myśl, że mogę wszystko.


Początki były proste i często nieidealne. Tu coś krzywo, tu się zabrudziło. Zanim stwierdziłam, że powinnam piec swoje wyroby, to męczyłam je w gotującej się wodzie. To był kolejny błąd. Wiecie, kamień się osadzał. W końcu jednak wypracowałam pewną metodę, która ułatwiła mi pracę.


 I tak było przez długi czas. Odkrywałam nowe techniki, nawiązywałam kontakty z innymi dziewczynami, które tworzyły z modeliny. Wymieniałyśmy się doświadczeniami. Przez cały ten czas się uczyłam. Sterta nowych kolczyków i naszyjników wciąż rosła, a ja rozdawałam je znajomym przy każdej możliwej okazji.



W pewnym momencie zaczęły przychodzić drobne zlecenia. Tu bransoletka, tu wisiorek. Któregoś dnia postanowiłam poszerzyć swój "repertuar" o pudełka i ramki. I tu miałam wielkie pole do popisu. Nawdychałam się kleju silikonowego (za dużo, jak na mój gust), ale tworzyłam naprawdę "słodkie" rzeczy. :3




Uważam, że to naprawdę świetny pomysł na prezent. Powyższe pudełko zrobiłam na urodziny bliskiej koleżanki. Dlaczego koniczynki? Bo farciara ciągle znajdowała (a może wciąż znajduje?) te czterolistne. Jak ona to robi?! Mnie się nigdy nie udało. ;)

Koniec?
Pewnego dnia zasiadłam do mojego stanowiska pracy, wyjęłam cały sprzęt (a wtedy miałam już dużą kolekcję modeliny dobrej jakości, furę koralików, narzędzia do biżuterii, itp.), rozrobiłam masę w rękach... i pustka. Nie potrafiłam nic ulepić. Żaden kształt mi nie przychodził do głowy. Myślałam, że to przejściowe. Niestety, od 5 lat  nie miałam z tą masą do czynienia. Po prostu się wypaliłam. Kto wie? Może kiedyś wrócę?

Nie chciałabym jednak, żeby moja wiedza gdzieś zaginęła, dlatego postanowiłam spisać kilka prostych zasad modeliniarstwa. Oczywiście są to rady oparte na moich osobistych doświadczeniach. Ekspertem nie jestem i nigdy się za niego nie uważałam. Daleko mi było do moich ulubionych blogerek, które potrafiły wyczarować istne cuda, a swoich sekretów strzegły niczym tajemnicy wagi państwowej. [Nie dziwię im się. Gdy ja zaczynałam, to modelinowe blogi dopiero się rozkręcały i dziewczyny musiały same kombinować i wypracowywać samodzielnie różne techniki. A nie było to łatwe.]

5 prostych rad od Koneserki Czekolady:
1. Używaj modeliny dobrej jakości. [Wiem, że Fimo jest dość drogie, ponieważ kostka kosztuje nawet do 10 zł. Jednak warto zainwestować, ponieważ takich kolorów nie uzyskacie za pomocą modeliny szkolnej. Coraz więcej firm zaczęło wypuszczać własne odpowiedniki, także wybór jest coraz większy. Opłaca się kupować na allegro lub w hurtowniach, ale większe ilości. Zawsze to możecie zaoszczędzić parę złotych.]
2. Piecz, nie gotuj! [Jak już wspomniałam wcześniej - gotowanie w garnku wrzącej wody wiąże się z osadzaniem kamienia na naszej figurce. Jeżeli dodatkowo zamontowaliśmy metalowe elementy w celu zrobienia z naszego tworu kolczyka, mogą nam te elementy rdzewieć. Z drugiej strony, w piekarniku możecie łatwo przypalić swoje wyroby i wasza praca pójdzie na marne. Jednak kolory pozostają niezmienione lub stają się bardziej nasycone. Musicie wyczuć, ile modelina powinna siedzieć w piekarniku.]
3. Uważaj z lakierowaniem. [Na początku można używać zwykłego bezbarwnego lakieru do paznokci, jednak charakteryzuje się on tym, że po pewnym czasie zaczyna się kleić. Może to sprawić, że nasz wyrób zrobi się nieestetycznie oklejony paproszkami wszelkiej maści. Musicie poszukać albo specjalistycznego kleju do modeliny, albo znaleźć odpowiedni metodą prób i błędów.]
4. Klej silikonowy może skutecznie udawać bitą śmietanę. [Jeżeli chcecie pobawić się w robienie modelinowych słodkości, to polecam klej silikonowy uniwersalny. Znajdziecie go w sklepach budowlanych i kupicie za niewielkie pieniądze. Posłuży Wam długo, jednak pamiętajcie, by używać go tylko w pomieszczeniach, które możecie porządnie wywietrzyć. Ozdobione wyroby muszą swoje odstać, by wyschnąć dobrze i by straciły octowy zapach. Silikonu nie radzę lakierować! Nie ma takiej potrzeby.]
5. Używaj rękawiczek lateksowych (dopasowanych) w celu uniknięci odcisków palców. [Odciski palców nie są zbyt estetycznym elementem naszych prac. Dlatego warto zaopatrzyć się w lateksowe rękawiczki, które będą idealnie dopasowane do naszych rąk. Na początku może być ciężko lepić w takim odzieniu, jednak jest to kwestia przyzwyczajenia.]



Tyle ode mnie. Macie jakieś swoje doświadczenia związane z modeliną? Może chcielibyście podzielić się swoimi własnymi patentami? Piszcie. A tymczasem życzę Wam miłego dnia i widzimy się w sylwestra. :)

Trzymajcie się!
Koneserka Czekolady

Może Ci się spodobać

4 komentarze