Dlaczego warto spróbować techniki decoupage?

10:35:00


Całą moją przygodę z rękodziełem rozpoczęłam dzięki mojej siostrze. Podpatrywałam ją, gdy zajmowała się robieniem kolczyków z drobnych koralików i miedzianego drucika. Zachciałam również mieć w tym swój wkład, zwłaszcza, że akurat w tym czasie przekłułam sobie uszy. Wiecie, najchętniej obwiesiłabym się różnymi kolczykami, jak to zwykle przy pierwszym zachwycie i szale bywa. Po kilku latach Gemma pokazała mi kolejny sposób na hand made. Posłuchajcie...



Podczas któregoś z kolei pobytu w Warszawie u siostry postanowiłyśmy zorganizować sobie wieczór hand made. Usiadłyśmy przy stole, rozłożyłyśmy wszystkie dostępne nam materiały, przygotowałyśmy herbaty, smakołyki i wzięłyśmy się za dzierganie. Tym razem jednak nie bawiłyśmy się koralikami. Moja siostra chciała mi pokazać metodę, którą dopiero co odkryła. Mowa oczywiście o decoupage'u. Z początku patrzyłam z lekkim sceptycyzmem na te sterty serwetek i wizji połączenia ich z klejem. Toć nic z tego nie będzie! Zakleję się, porwę serwetkę, ubrudzę się. Bez sensu zupełnie. Nuda. - pomyślałam. Szybko jednak zmieniłam zdanie po tym, jak spróbowałam.





Od tamtej pory postanowiłam ćwiczyć tę metodę. Zakupiłam farby, pędzle, kleje i lakiery oraz całą masę tzw. surówek, czyli surowych drewnianych baz do kolczyków czy właśnie zakładek. Na Allegro oraz specjalistycznych stronach znajdziecie tego całą masę. Również i w sklepach typu pasmanteria można znaleźć coś ciekawego. Ćwiczyłam godzinami, tworząc coraz to nowe rzeczy, którymi miałam ochotę się chwalić każdemu. Nawet przypadkowemu człowiekowi na ulicy.



Zawsze uważałam, że rękodzieło będzie miało dużo większą wartość, niż chińszczyzna. Może  nie być piękne, ale z całą pewnością ktoś włożył wykonanie tego kolczyka czy bransoletki serce. A to czyni go bezcennym.



Z czasem zaczęłam eksperymentować. Skoro można nakleić serwetkę na drewno, to czy można to samo zrobić ze szkłem? No cóż, mnie wiele nie potrzeba. Wzięłam pierwszą lepszą szklankę do ręki i zaczęłam ją ozdabiać. Efekt tak mi się spodobał, że zainwestowałam w masę wazoników, kielichów, itp. Dzięki mnie lokalnemu Pepco wzrosły nieco obroty. ;)



W pewnym momencie doszłyśmy z siostrą do wniosku, że ona jest specjalistką od ceramiki, a ja od szkła w kwestii decoupage'u (oczywiście oprócz drewna).

Ale odpowiedzmy sobie na tytułowe pytanie:  
dlaczego warto spróbować techniki decoupage?

1. Jeżeli masz chociaż troszkę cierpliwości, to możesz ozdobić niemal wszystko. Od biżuterii, przez akcesoria, aż po meble. Któregoś dnia chwyciłam swoją gitarę i ozdobiłam ją kwiatami oraz reliefem. Nabrała osobistego charakteru i stała się unikatowa.
2. Możesz stworzyć wyjątkowy i spersonalizowany prezent. Wystarczy odrobina pomysłu, kawałek drewna, pędzel, farba, klej i lakier. No i przede wszystkim chęci.
3. Nie musisz kupować drogich produktów. Oczywiście, możecie kupić specjalistyczny lakier, klej, a surówki kupować tylko w sklepach z artykułami do decoupage'u. Na początek jednak wystarczy Wam mocny klej do tektury (możecie kupić np. w sklepach budowlanych), zwykły lakier do drewna (ja pożyczyłam od taty i sprawdził się świetnie przy zabezpieczaniu drewnianych ramek, kolczyków czy pudełek). Surówki natomiast możecie dostać nawet w chińczyku za kilka złotych.
4. To bardzo dobry sposób na relaks. (Choć zbyt częste wdychanie oparów z farb, kleju i lakieru może powodować lekkie fazy). ;)



Może Ci się spodobać

3 komentarze