Walka o samą siebie #2

18:00:00


Swoją przygodę z walką o samą siebie rozpoczęłam prawie rok temu. Na samym początku istnienia bloga opisałam swoje uczucia po dwóch miesiącach pracowania nas samym sobą. Z całą pewnością nie jest to łatwy proces i wymaga dużego samozaparcia, czego nierzadko mi brakuje. Po tylu miesiącach mogę już powiedzieć, co w moim przypadku się sprawdza, a co negatywnie wpływa na moje samopoczucie.


1. Nie rozpatruj przeszłości.
Brzmi może trochę patetycznie, jednak jest niezbędne w zrobieniu kroku do przodu. Po tym, jak postanowiłam "wciąć się za siebie" zarówno fizycznie i psychicznie, jeszcze na samym początku myślałam o swoich błędach i swoim zachowaniu z ostatniego roku. Nie pomagało mi to, a wręcz budziło we mnie wstyd i frustrację. Wiedziałam, że jeżeli mam odnieść sukces, to muszę zostawić swoje błędy za sobą, ale nie zapominać o lekcji, jaką mi dały.
2. Znajdź odskocznię od rzeczywistości.
Oczywiście największym ratunkiem dla mnie było rękodzieło. Spędzanie całych dni na robótkach pozwalało mi się od czasu do czasu oderwać od myśli kłębiących się w mojej głowie. Niestety, zdarzało się, że samo siedzenie na tyłku i tworzenie czegoś nie dawało w 100% takich efektów, jakich oczekiwałam. Postanowiłam, że wraz z ogarnianiem siebie od wewnątrz, zacznę pracować też od zewnątrz. Bardzo pomógł mi w tym prezent od rodziców - czyli całkowite odnowienie mojego roweru. Byłam pełna podziwu dla pracy taty, który powymieniał praktycznie wszystkie części na nowe. Zostawił tylko ramę, część kierownicy i siodełko, które było dostosowane specjalnie dla kobiet. I zaczęłam jeździć, co prowadzi nas do punktu 3...
_DSC0444-1
3. Rób coś regularnie.W moim przypadku robienie czegoś regularnie bardzo mi pomogło. W wakacje mam dużo czasu, ponieważ jeszcze mam ten komfort, że mogę wykorzystać ten urlop w pełni na przyjemność (choć prawdopodobnie to będą moje ostatnie wolne wakacje). W sierpniu 2014 wyznaczyłam sobie zadanie - każdego ranka, pół godziny po lekkim śniadaniu, wsiadałam na rower, jechałam nad miejskie jeziorko i robiłam od 8-10 okrążeń (czyli ok. 10-12 km). Wracałam zmęczona, brałam orzeźwiający prysznic i czułam, że mogłam wszystko. Mój dzień nabierał tempa. A jeżeli w pewnym momencie uznawałam, że znów gromadzi się we mnie za dużo frustracji - robiłam drugi trening.
_DSC0454-1
4. Zmień coś w wyglądzie.
To chyba domena kobiet. Praktycznie wszędzie "sprzedają" nam ten schemat - w literaturze, w filmie, w serialach. Chcesz coś zmienić? Zmień wygląd. Cokolwiek. Styl ubierania, fryzurę, zapach perfum, makijaż. Zrzuć parę kilo. Cóż. Ja chyba poszłam na całość. Ścięłam włosy, zrzuciłam parę kilo. Ostatnio nawet rozjaśniłam włosy. Wyrzuciłam połowę garderoby. Odrobinę zmieniłam styl. Czy pomogło? Z całą pewnością zaczęłam inaczej na siebie patrzeć. Czułam, że mogę wszystko.
page
5. Zmień otoczenie.
Lub przynajmniej coś w swoim otoczeniu. Powrót do rodzinnego domu i oderwanie się od przytłaczającej mnie białostockiej rzeczywistości pomogła. Oderwałam się od ludzi, studiów, miejskiego stylu życia. Wróciłam do mojego małego miasta, domu i ogrodu, gdzie nie musiałam niczego. Uspokoiłam myśli. Teraz też stosuję tę zasadę. Coś mnie przytłacza, to wsiadam na rower i jadę do parku. Park Zwierzyniecki w Białymstoku jest takim miejscem, gdzie choć na chwilę mogę oderwać się od zmartwień.  Jeżeli nie masz możliwości wyjazdu na trochę dłużej -przemebluj pokój, wyrzuć zbędne szpargały, wstaw świeże kwiaty. Każda tego typu zmiana jest dobra.
_DSC0425-1
6. Znajdź inspirację.
Jest to ostatni, jednakże bardzo ważny element. Inspiracja jest tym, co napędza nas do działania. Może to być zdjęcie z instagrama przedstawiające jakąś fit dziewczynę, artykuł w gazecie typu WH (który swoją drogą bardzo lubię) czy blog. Oczywiście nie mówię tu tylko o inspiracji do odchudzania czy zdrowego stylu życia. W moim życiu istnieje wiele kobiet, które sprawiają, że mam ochotę działać. Martyna Wojciechowska  przekonuje mnie z każdą książką, odcinkiem programu czy wpisem na facebooku, że nie ma rzeczy niemożliwych. W kwestii odchudzania pomaga mi nie zastąpiona Dr Lifestyle, o której pisałam już wcześniej.
DSC_3385
6 punktów, które pomagają mi w odmienieniu mojego życia. Jest to proces długotrwały i trudny, ale czuję, że dam radę. W końcu minęło 10 miesięcy. Mimo, że samopoczucie ostatnio się waha i "przygarnęłam" 2 kg, to nie przejmuję się mocno. W końcu już za 1,5 tygodnia znów będę w domu. I rozpocznę 3-miesięczne wyzwanie. Na swoje urodziny 31 października na wadze chcę dostać najlepszy prezent - 7 kg mniej.
Trzymajcie się!
cropped-Untitledasdfsa.png

Może Ci się spodobać

0 komentarze