UCHWYCONE W KADRZE #6:
Ja też obchodzę Dzień Dziecka!

12:00:00


Każdy z nas ma w sobie pierwiastek dziecięcy. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to przytulcie go lub poklepcie po głowie i głęboko mu współczujcie. To właśnie to wewnętrzne dziecko sprawia, że potrafimy cieszyć się z małych rzeczy. Mimo, że mam prawie 23 lata i czuję się (niemalże) dorosłą kobietą, to wciąż robię rzeczy, które niektórzy określiliby stwierdzeniem: "jesteś na to za stara!" lub "w twoim wieku to nie przystoi".

Chcecie przykładów? Proszę bardzo:
1. Niezmiennie oglądam bajki...
... i niezmiennie cieszę się przy tym jak omawiane przeze mnie dziecko. Wychowywałam się na bajkach Disneya i uwielbiam do nich wracać. Znam dobrze piosenki, rozmawiam cytatami z tych filmów i czuję się związana emocjonalnie z bohaterami. Mimo, że często zarzuca się Disneyowi prezentowanie zbyt idealistycznych wzorców, jednak mam do nich taki sentyment, że jestem w stanie przymknąć na to oko... I śpiewać dalej: "To jasne że już wyruszać czas!!".
2. Jestem gadżeciarą...
... i gdy widzę jakieś karteczki ozdobne, zeszyty, długopisy, ołówki czy naklejki, to piszczę jak w dzieciństwie. Pewnego razu, robiąc zakupy w Biedronce z moim chłopakiem, zobaczyłam śliczne naklejki z lisami oraz krokodylami. Przemek doskonale już mnie zna i wie, jak wywołać jeszcze większy uśmiech na mej twarzy. Wyszłam ze sklepu z nowymi naklejkami, które doskonale służą mi przy moich robótkach rękodzielnych. ;)
3. Przez 11 lat czekałam na mój list z Hogwartu...
... aż w końcu na 22 urodziny się doczekałam. Nie dość, że dostałam potwierdzenie, że jestem prawdziwą czarownicą, to otrzymałam własną różdżkę. Cieszę się do tej pory. :)
Postanowiłam zakończyć na trzech przykładach, bo gdybym się rozpisała, to do północy bym nie skończyła.
Jak już wspomniałam - ja też obchodzę Dzień Dziecka, w czym utwierdzają mnie moi kochani rodzice. Dzwonią do mnie co roku z życzeniami, a czasem nawet dają nam jakieś upominki, np. kinder niespodziankę czy słoiczek nutelli. Jakby nie patrzeć , wciąż jesteśmy ich dziećmi. I to jest właśnie piękne, że możemy celebrować wciąż i wciąż święto swojego wewnętrznego dziecka.
Zastanawiałam się ostatnio na tym, jak według mnie wyglądałby idealny Dzień Dziecka. Odpowiedź znalazłam, gdy w sobotę wyruszyłyśmy z moją siostrą do warszawskiego ZOO. Bingo! Gdybym była znowu dzieckiem, to rodzice mogliby mnie spokojnie zabrać tam na całe 24 h. Uwielbiam zwierzęta i (mimo dawnych chwili zwątpienia) uważam ZOO za dobry pomysł na zapewnienie bezpieczeństwa zwierzakom oraz uczenie młodych ludzi o różnych gatunkach żyjących na całym świecie.
Mój prezent odebrałam już dwa dni przed moim świętem, a na dowód ślę relację z serii Uchwycone w Kadrze:
IMG_0092
IMG_0095
IMG_0107
IMG_0113

IMG_0123
IMG_0115

IMG_0116

IMG_0129
Miłego Dnia Dziecka (a właściwie jego końca!)
cropped-Untitledasdfsa.png

Może Ci się spodobać

0 komentarze