Uchwycone w kadrze #9: Wrzesień

11:39:00

"A ten wrzesień we wrzosie
szuka rydzów po rosie.
A gdy rosa już zginie,
rwie orzechy w leszczynie." 
[E. Szelburg - Zarembina]
Uchwycone w kadrze to seria wpisów, w których za pomocą zdjęć staram się przekazać pewne treści. Od niedawna pełnią funkcję też podsumowania miesiąca, które, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, czytacie bardzo chętnie. Inne posty z tej kategorii znajdziecie w odpowiedniej zakładce powyżej. :)

Wrzesień to taki miesiąc, który kojarzy mi się z ostatnimi chwilami spędzonymi w domu, chwytaniem ostatnich momentów, które mogę spędzić z rodzicami, a także z większą aktywnością, niż podczas poprzednich dwóch miesięcy wakacji. Mam wrażenie, że tak na mnie działa jesień - po prosty odżywam, zaczynam działać, mam więcej energii. Zauważyłam też, że nie tylko ja tak reaguję - czytam wypowiedzi innych bloggerek i komentarze czytelniczek, które potwierdzają swoją fascynację tą porą roku. Zatem co się działo we wrześniu? Zapraszam do posumowania miesiąca!


KONESERKA NA INSTAGRAMIE

Znów starałam się przynajmniej raz dziennie dodawać zdjęcie na mojego instagrama. A było co uwieczniać - przygotowywanie Turnieju Harry'ego Pottera dla szóstej klasy podstawówki, przeprowadzenie warsztatów dziennikarskich dla dzieciaków z gazetki szkolnej z podstawówki, kolejne zamówienia na koszulki, wypad na ryby z tatą, wieczory z mamą, podczas których oglądałyśmy babskie filmy, itp. A wszystko zakończyłam zbieraniem materiałów do magisterki oraz dwoma świetnymi wieczorami spędzonymi z P. i Z. 

Zapraszam serdecznie wszystkich do śledzenia moich poczynań na instagramie.

CO SIĘ DZIAŁO NA BLOGU?

To był wyjątkowy miesiąc dla bloga, ponieważ obchodził swoje pierwsze urodziny. Całe jego perypetie, zmagania, kłopoty i transformacje zaowocowały powstaniem mojego kawałka internetu, wokół którego udało mi się zgromadzić wąską grupę czytelników, którzy z chęcią wracają i chwalą moją pracę. Naprawdę miło takie rzeczy usłyszeć i człowiek ma ochotę dalej się rozwijać po takiej dawce pozytywnej energii.

W tym miesiącu mogliście przeczytać:
 1.  Tutorial na futerał na telefon z pianki kreatywnej
To już drugi taki tutorial, który ukazał się na moim blogu. Tym razem został zaopatrzony w dużo lepsze zdjęcia i motyw przewodni. Jako, że przyszła jesień, nie mogło zabraknąć uroczego jeżyka. 

Zrobiłam całkowite podsumowanie rocznej działalności, co nie było łatwe. Rok to szmat czasu, który dość trudno zebrać w jednym miejscu w postaci jednego artykułu. Zwłaszcza dla osoby, która nigdy tego nie robiła, ponieważ żaden inny projekt blogowy nie przetrwał próby czasu. 
Tekst dla mnie ważny, ponieważ uważam, że życie bez pasji jest niepełne. Niektórzy mogą uważać niektóre hobby czy zainteresowania za dziecinne, ale zastanówmy się - kto właściwie ma prawo decydować o tym, co jest właściwe lub nie? Całe te rozważania podsumowane były za pomocą pewnego ważnego dla mnie przedsięwzięcia.

To był wasz zdecydowany faworyt w tym miesiącu. Efekt tutorialu był prosty i można powiedzieć bazowy, jednak stanowi on swego rodzaju wstęp do kolejnego wpisu, który pokaże się w październiku.

Zaprosiłam Was do mojego warsztatu, gdzie pokazałam Wam jak upiec babeczkę, którą będziecie mogli nosić cały czas przy sobie i nigdy się nie pokruszy. Przygotowanie i napisanie tego artykułu zajęło mi prawie cztery godziny, jednak było warto. A zresztą - przekonajcie się sami, jeśli jeszcze nie mieliście okazji.

CO MOGĘ WAM POLECIĆ?


1. Szampon Tołpa Green z rozmarynem (idealne dla włosów przetłuszczających) 2. Inka z orkiszem (nie pijam kawy, ale zbożowa to już co innego; świetna z mlekiem i cynamonem) 3. Grę planszową Wiochmen Wesele (specyficzny humor, który na pewno się spodoba fanom pierwszej części oraz osobom z dystansem do życia; gra niby od 12 roku życia, ale ja bym zrobiła m.in. od 16) 4. Krem Garnier BB Pure Active (mój makijaż opiera się tylko na pomalowanych rzęsach i zazwyczaj zwykłym kremie nawilżającym; ostatnio skusiłam się na BB Garniera do skóry z niedoskonałościami - dobrze kryje, nie zatyka i nie tworzy efektu maski) 5.  Serum Ziaja Multi Modeling (super zapach, przyjemne uczucie nawilżenia i po pewnym czasie widać różnice na skórze, jeżeli w międzyczasie ćwiczycie choć trochę)


I nie mogło zabraknąć piosenki, która umila mi ranki podczas porannego rozciągania:



A jak Wam minął wrzesień?

Może Ci się spodobać

0 komentarze