Uchwycone w kadrze#13: Styczeń 2016

10:04:00


Aż trudno uwierzyć, że już koniec stycznia. Niedawno jeszcze czekaliśmy na przyjście 2016 roku, a tu już miesiąc za nami.  Niektóre rzeczy się zmieniły, inne pozostały takie same. Podsumujmy styczeń 2016.

 Uchwycone w kadrze to seria wpisów, w których za pomocą zdjęć staram się przekazać pewne treści. Od niedawna pełnią funkcję też podsumowania miesiąca, które, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, czytacie bardzo chętnie. Inne posty z tej kategorii znajdziecie w odpowiedniej zakładce powyżej. :)
PRYWATA ZE STYCZNIA
Po Sylwestrze miałam perspektywę tego, że będę miała jeszcze tydzień wolnego przed powrotem na uczelnię. Okazało się jednak, że dostałam się na staż, o który ubiegałam się od połowy listopada. Byłam bardzo szczęśliwa i nie mogłam się doczekać nowych wyzwań. Minął już miesiąc, a przede mną  następny. Jest super, choć czuję zmęczenie z powodu konieczności ogarniania pracy, uczelni, sesji i magisterki... Jestem multizadaniowa, ale jest ciężko.

Poza tym zostałam ciocią. :)


KONESERKA NA INSTAGRAMIE

Zapraszam serdecznie wszystkich do śledzenia moich poczynań na instagramie.

CO SIĘ DZIAŁO NA BLOGU?
Na blogu w tym miesiącu pojawiło się pięć tekstów:

1. Podołaliśmy zadaniu podsumowania roku.
Nie była łatwa misja, jednak obyło się bez zbędnych strat w ludziach. Zrobienie podsumowania jest dla mnie zawsze trudne, ale później czuję się świetnie. Nie skupiam się na złych aspektach ostatnich dwunastu miesięcy, lecz na przyjemnych chwilach i małych sukcesach.

2. Pokazałam Wam, jak mój nowy planner, sprawdza się na co dzień.

Mimo, że już wcześniej mogliście zobaczyć to moje małe cudeńko, to jednak tym razem pokazałam Wam wszystko od środka. 

3. Pożegnaliśmy fantastycznego aktora, którego głos zapamiętam do końca życia.
Wiele osób zna Alana Rickmana z roli Severusa Snape. Nic dziwnego, gdy prawie dekadę człowiek wcielał się w jedną postać. Był to jednak aktor, który potrafił zarówno zagrać psychopatę, jak i przerysowanego kosmitę. W każdej jednak roli jego głos rozbijał mnie na kawałki.

4. Wysmarowaliśmy się domowych kremem do całego ciała.
Moją miłość do domowych kosmetyków wyznawałam już Wam w poprzednim miesiącu w ramach wpisu o cukrowym peelingu. Tym razem jednak przyszedł czas na bardziej zaawansowane metody dbania o własne ciało. :)


5. Trochę pokolorowaliśmy w ramach relaksu.

Opinie na temat kolorowanek są różne. Jednych odprężają, innych wkurzają. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy i pokazałam Wam swoją kolorowankę, którą dostałam od Szarookiego na gwiazdkę.

6. Upiekliśmy i zjedliśmy ze smakiem ciasteczka owsiane bez cukru.
Kiedyś trafiłam na fantastyczne przepisy, które po połączeniu i zmodyfikowaniu pozwoliły mi na stworzenie tych cudeniek. Są smaczne i bardzo sycące. Idealne na drugie śniadanie.

7. Przejrzeliśmy internetowe inspiracje na Memory Jar.
Słoiczki wspomnień już od jakiegoś czasu mnie intrygowały. Koniecznie zajrzyjcie, jakie piękne wersje Memory Jar znalazłam na innych blogach!  I zachęcam Was do odwiedzenia autorek!

ULUBIEŃCY MIESIĄCA

❄  Po raz kolejny polecam Wam olej kokosowy z Olejkowego Raju. Jest fantastyczny zarówno do robienia domowych kosmetykach, jak i smażenia czy dodawania do ciast.
❄ Perfumy Naomi Campbell Cat Deluxe - zakochałam się w tym zapachu już w gimnazjum, jednak jakoś nigdy ich nie kupiłam sobie. Chyba straszyła mnie cena. W tym tygodniu postanowiłam zrobić coś miłego dla siebie i kupiłam sobie fiolkę. Tym bardziej, że była w promocji w Rossmanie. ;)
Żel oczyszczający Garniera - raczej nie kupuję kosmetyków tej firmy (wyjątkiem jest dezodorant). W hebe jednak była promocja 1+1. Kupiłam dezodorant i mogłam sobie wybrać tańszy kosmetyk, za który zapłaciłam 1gr. Postawiłam na żel, ponieważ potrzebowałam czegoś do oczyszczenia twarzy. Sprawdził się doskonale. Fantastycznie oczyszcza i odświeża skórę. Działa pobudzająco z rana. Wbrew moim oczekiwaniom i spowodował u mnie żadnych reakcji skórnych, więc jak najbardziej polecam!
Długopis Star Wars, który dostałam od Szarookiego w pierwszym dniu stażu. Uwielbiam go i nie ma mowy, bym go komuś pożyczyła.
❄  Żel pod oczy ze świetlikiem i chabrem - po miesiącu pracy przy komputerze po osiem godzin, a następnie pisanie projektów wieczorem nie wpłynęło zbyt korzystnie na moje oczy. Udało mi się znaleźć żel, który rzeczywiście koi moje biedne patrzałki.
Sweter z pingwinem kupiony w szmateksie za 2 zł. Nic dodać, nic ująć. Mega sympatyczny szary ocieplacz na moje ciało.
Zegarek mojego taty - ten zegarek mam już od 2-3 lat. Ostatnio jednak się zepsuł, a potem urwał mu się pasek. Zapominałam cały czas go zanieść do zegarmistrza, ale w końcu się udało. Dostał nowy brązowy pasek i się z nim nie rozstaje. Jeszcze kiedyś wymienię mu szybkę, bo ta już niestety jest strasznie porysowana. Ale zegarek ma w końcu ok. 15 lat.



A jak Wam minął miesiąc? :)

Może Ci się spodobać

0 komentarze