Żegnaj 2015, witaj 2016

12:37:00


Pożegnaliśmy już 2015 rok. Czas leci, a przed nami kolejne 365 dni, które trzeba wykorzystać w pełni. Był to z całą pewnością burzliwy rok, jednak można go zaliczyć do udanych. Zarówno blogowo, jak i  w sprawach osobistych. Podsumujmy wspólnie 2015 rok.


PRYWATA Z 2015

STYCZEŃ - MARZEC
To naprawdę był zakręcony rok.  Zaczęłam od relaksu i regeneracji ciała w Nałęczowie. Uznałyśmy z Gemmą i moją mamą, że będzie to idealny sposób na wejście w 2015 rok. I rzeczywiście - wymasowana, wypoczęta i oczyszczona poczułam się dużo lepiej i miałam energię do podejmowania wyzwań i rozwiązywania problemów. 
Końcówka zimy przebiegła spokojnie, pomijając sesję zimową (którą udało mi się zaliczyć bez większych problemów). Zaliczyłyśmy z Gemmą wypad na Warsaw Mineral Expo, gdzie mogłyśmy podziwiać piękne kamienie i ręcznie wykonaną biżuterię.
 

KWIECIEŃ - CZERWIEC
Przyszła wiosna, to i jeszcze więcej energii.Dużo spacerów, wycieczek i przede wszystkim aktywności studenckiej. Odwiedziłam z rodzicami piramidę w Rapie, polowałam z aparatem na żaby, wcieliłam się w krasnala, pomogłam przy budowaniu czołgu na Paradę Studentów, pomiziałam dinozaura w warszawskim ZOO,, ubrałam manekina i przebrałam się za księżniczkę, pojeździłam na kobyłce. Przede wszystkim jednak świętowaliśmy z Szarookim drugą rocznicę.


LIPIEC - WRZESIEŃ
W wakacje raczej nigdzie tak nie wyjeżdżałam, za to pracowałam dorywczo na swoim ukochanych Mazurach. Pogotowałam, zabrałam Szarookiego do Olsztyna i nakarmiłam go babeczkami z malinami, zrobiłam słoiki z sosami i ugotowałam mnóstwo pyszności. Upolowałam aparatem lecące żurawie w świetle zachodzącego słońca oraz maki, wracając z Biskupca. Zaczarowałam szóstoklasistów i zaraziłam ich moją miłością do Harry'ego Pottera. No i chcąc nie chcąc czas było wracać do Białegostoku i brać się za pisanie pracy magisterskiej.


PAŹDZIERNIK - GRUDZIEŃ
Był to świetny czas, jednak męczyłam się mocno z problemami zdrowotnymi. Mimo to nie poddawałam się. Skończyłam 23 lata, dostałam mojego prywatnego Boba od Szarookiego i rozpoczęłam piąty rok studiów. Listopad był najbardziej zakręcony i pełen niespodziewanych wyjazdów. Poczułam się ekskluzywnie w Warszawie czterogwiazdkowej, spróbowałam libańskich specjałów. Spotkałam upiora z opery w Alfie i miałam okazję obejrzeć fragment układu "Maskarada". Szarooki zabrał mnie do mojego ukochanego Krakowa, gdzie poczułam się najlepiej i wiedziałam, że teraz może być już tylko dobrze. Przed wyjazdem zrobiłam selfie w bombce i wróciłam do Warszawy, by spędzić weekend z Gemmą. Za pomocą kubków smakowych przeniosłam się na Karaiby, a następnego dnia spędziłam dzień DIY. 
Grudzień to był czas zwolnienia, ponieważ święta nadchodziły. Upiekłam masę ciasteczek, zapakowałam w szary papier prezenty dla najbliższych i ubrałam dwie choinki. Święta były jak zwykle fantastyczne i bardzo rodzinne, że aż żal było wracać na Sylwestra. Z drugiej strony Szarooki na mnie z utęsknieniem czekał, byśmy wspólnie mogli spędzić ten ostatni dzień w roku, oglądając w kinie nowe Gwiezdne Wojny.
Na dodatek pod koniec roku dowiedziałam się, że dostałam się na staż, o który walczyłam od połowy listopada. Brawo ja!


BLOGOWO W 2015
W ciągu tego roku na blogu pojawiło 60 postów. Właściwie pojawiło się więcej, jednak podczas przeprowadzki Koneserki, zmiany nazwy i innych spraw technicznych część artykułów została usunięta.Dobrze się stało, ponieważ nie należały do najlepszych. ;)

Najchętniej czytane przez Was posty to:

Post gościnny, do którego zaprosiłam trzy blogerki. Był to mój pierwszy wpis gościnny i na pewno cenne doświadczenie, dzięki czemu mogłam poznać opinię innych na nurtujące mnie pytanie. 




 

 Wzięłam udział w dwóch akcjach. Jedną z nich była promocja nowego produktu Sunbites. Przez pięć tygodni miałam do wykonania pięć zadań, które musiałam udokumentować za pomocą zdjęć. Mimo, że sam koniec okazał się niefortunny i do tej pory nie otrzymałam swojej nagrody, to i tak uważam, że akcja sama w sobie była ciekawym doświadczeniem.

W drugim wyzwaniu brałam udział w grudniu. Fotograficzny Kalendarz Adwentowy zorganizowany przez Kameralną był dla mnie naprawdę fantastyczną przygodą i bardzo przyjemnie robiło mi się zdjęcia. Nie mogę doczekać się następnej edycji.

 
PLANY NA 2015
Planów jest dużo, ale z całą pewnością są możliwe do zrealizowania. Lista ma kilkanaście punktów, ale najważniejsze to oczywiście:
- zadbać o swoje zdrowie, m.in. usunąć w końcu ósemki, ruszać się
- odbyć stać i powalczyć o pracę w tej firmie
- obronić się w terminie (i w końcu napisać magisterkę!)
- przestać się garbić
- przeprowadzić się z Szarookim do kawalerki i byśmy w końcu wyjechali na wakacje



A jak Wam minął 2015 i jakie macie plany na najbliższy 2016 rok? 

Może Ci się spodobać

0 komentarze