Pierwsze spotkanie z Project Life

13:09:00


Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad tym, czy nie zacząć swojego własnego albumu Project Life. Oglądałam wielokrotnie filmiki oraz czytałam posty dotyczące tego projektu i zbierałam się w sobie, by zamówić materiały. W końcu nadarzyła się okazja, że mogłam wydać trochę grosza i kupić wszystko, co mogłoby mi się przydać. Teraz mam już swoje zamówienie w rękach, ale pozostaje pytanie - czy warto było zainwestować?

 INSPIRACJA I PIERWSZY KROK
Zacznijmy jednak od początku. Po raz pierwszy z Project Life spotkałam się, gdy trafiłam na blog Kasi z worqshop . Byłam pod wielkim wrażeniem tego, co można zrobić z (wydawałoby się) zwykłym segregatorem, kilkoma koszulkami i zdjęciami. To, co najbardziej mi się podobało, to oczywiście karty, które wydawały mi niesamowicie piękne. Przez kilka miesięcy oglądałam podsumowania Kasi, gdzie pokazywała, jak robi wpisy do swojego albumu i zastanawiałam się jak wyglądałby mój własny Project Life. 

Wciąż jednak nie mogłam się zdecydować. Przeglądałam oferty sklepów, ale nie ukrywam, że ceny z początku mnie odstraszały. W końcu jednak przyszedł dobry moment,  gdy dostałam swoją pierwszą poważną wypłatę i postanowiłam część poświęcić na kupienie materiałów. Tydzień temu złożyłam zamówienie w sklepie scrapki.pl i cierpliwie czekałam. Wczoraj kurier dostarczył mi paczkę, którą od razu zaczęłam rozpakowywać, nie ukrywając podekscytowania.



PROJECT LIFE - Z CZYM TO SIĘ JE?
 Z informacji, do których dotarłam, Project Life stworzyła Becky Higgins, która na swojej stronie internetowej pisze o projekcie w ten sposób:
[źródło: http://beckyhiggins.com/project-life/]
 Project Life® is an ultra-simple, über-stylish solution for getting your photos off your phone and computer, out of boxes, and into albums. Gone are the days of cutting, pasting, buying oodles of supplies, and spending hours on an album. Or even hours on just one page. - See more at: http://beckyhiggins.com/project-life/#sthash.k4AXrCaK.dpuf
Project Life® is an ultra-simple, über-stylish solution for getting your photos off your phone and computer, out of boxes, and into albums. Gone are the days of cutting, pasting, buying oodles of supplies, and spending hours on an album. Or even hours on just one page. - See more at: http://beckyhiggins.com/project-life/#sthash.k4AXrCaK.dpuf
Ogólnie zasada jest całkiem prosta: mamy album w formie segregatora, koszulki na zdjęcia o różnych układach i formatach oraz specjalne karty, które mają dopełniać całości i sprawić, że projekt będzie wyjątkowy.

W scrapki.pl zamówiłam uroczy album w miętowe zygzaki w formacie 6x8 cali. Z początku zastanawiałam się, czy nie będzie za mały, ale gdy już go mogłam zobaczyć na żywo, doszłam do wniosku, że jest idealny na początek. Kto wie, może później zdecyduję się na większy rozmiar. Wiem, że na pewno w przyszłości go udoskonalę i dodam złote elementy na rogach, by trochę podkręcić jego wygląd.

Koszt albumu to od 45 zł (za mini album na zdjęcia z instagrama) do 130 zł za album w formacie 12x12 cali. Ten kosztował około 60 zł.

Oczywiście nie mogło zabraknąć koszulek, w które włożyłam wywołane zdjęcia (jeżeli zależy Wam na czasie, to w Rossmanie możecie wywołać je od ręki - są droższe, bo kosztują ok. 1zł, ale jednocześnie w ciągu 5 minut macie w rękach dobrej jakości odbitki). 
Zamówiłam 3 rodzaje koszulek:
- takie, które pomieszczą 2 zdjęcia 10x15 cm na jednej stronie,  
- takie, które pomieszczą 4 zdjęcia o wielkości połówki klasycznego rozmiaru w orientacji pionowej,
- takie, które pomieszczą 2 zdjęcia połówkowe w orientacji pionowej i 1 jedno w klasycznym rozmiarze.

Koszt jednej koszulki obustronnej to kwestia 2 zł.

No i najważniejsze - karty! Gdy je tylko wzięłam do ręki, wiedziałam, że podbiją moje serce. Piękne wykonanie, cytaty i projekty świetnie wkomponowują się w koncepcję albumu. Mogą także służyć jako zakładka lub zawisnąć na tablicy, by motywować każdego dnia. Ja zdecydowałam się na dwa komplety w złotym, srebrnym i czarnym kolorze. Świetnie dopasowują się do każdego zdjęcia i elementu dekoracyjnego, np. taśmy washi.

Możecie kupić tzw. Core Kit za ok. 130 zł, w którym znajdziecie ponad 600 kart o różnych wzorach lub małe zestawy za ok. 18 - 40 zł. Ja zdecydowałam się na tę drugą opcję i powiem szczerze, że jestem zachwycona!


CZY WARTO ZAINWESTOWAĆ?
Koszt pierwszego zamówienia nie jest mały, jednak tak zazwyczaj bywa, gdy chcemy skompletować pakiet startowy. Wydaje mi się, że to właśnie ceny mogą odstraszać potencjalnych nabywców, jednak istnieją prenumeraty, przedsprzedaże, wyprzedaże oraz specjalne grupy, gdzie możecie dostać materiały w niższych cenach. 

Mimo, że minęły dopiero 24 godziny, odkąd mam do czynienia z Project Life, to wiem, że to była świetna inwestycja w wspomnienia. Wczoraj spędziłam cały wieczór na ozdabianiu, przekładaniu i dopieszczaniu kolejnych stron albumu. Mam nadzieję, że uda mi się teraz już regularnie dodawać wpisy.

Czy warto zatem zainwestować? Zdecydowanie tak! 
Inwestycja we wspomnienia jest zawsze dobrym pomysłem. 


A Wy prowadzicie własny Project Life? Podzielcie się swoimi wrażeniami!
Project Life® is an ultra-simple, über-stylish solution for getting your photos off your phone and computer, out of boxes, and into albums. Gone are the days of cutting, pasting, buying oodles of supplies, and spending hours on an album. Or even hours on just one page. - See more at: http://beckyhiggins.com/project-life/#sthash.k4AXrCaK.dpuf

Może Ci się spodobać

0 komentarze