#Październik: Harry Potter, przeprowadzka i 24 wiosny

19:01:00

 
Październik od zawsze był moim ulubionym miesiącem w roku. Może dlatego, że kojarzył mi się z zaawansowaną jesienią, a może dlatego, że obchodzę wtedy swoje urodziny. Tegoroczny zapamiętam na długo również z innych powodów. Chodźcie - podsumujemy!


#CZYTAŁAM
  • "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"
Na urodziny dostałam długo wyczekiwany prezent - najnowszą część Pottera. Możecie się tylko domyślać, że jako potteromaniaczka wypatrywałam każdej najmniejszej wzmianki na temat tej książki. Teraz jednak nie podzielę się z Wami swoją opinią - będzie temu poświęcona oddzielna recenzja. Powiem tylko jedno - zdecydowanie jest to ciekawostka!
  • "Krew Elfów" Andrzeja Sapkowskiego
Swoją przygodę z Wiedźminem Geraltem rozpoczęłam w wakacje. Zachęcona opinią Szarookiego i zachwycona grą (majstersztyk!), postanowiłam zbadać temat. Zakochałam się niemal od razu i całe szczęście, że mamy w domu całą sagę. To, co zwłaszcza zasługuje na uwagę w powieściach Sapkowskiego, to świetnie przedstawiona psychologia postaci. Polecam każdemu, kto jeszcze nie miał okazji przeczytać!
  • "Kropki" Włodka Markowicza
Włodka znam od dawna - jeszcze z czasów "Lekko stronniczych". Podobnie jak wielu, zachwyciłam się jego filozoficznym filmem "Kropki", który wałkowałam przez długi czas. Tak się różnił od treści, z którymi miałam do tej pory do czynienia na polskim Youtubie. Nic więc dziwnego, że gdy tylko ukazała się jego książka o tym samym tytule, chciałam ją przeczytać. Mimo że kupiłam ją jakiś czas temu, to sięgnęłam po nią dopiero teraz... I daje naprawdę do myślenia. Przeszkadza mi tylko jedna rzecz - niewyjustowany tekst, ale mogę tylko przypuszczać, że to zabieg celowy. Tematy głębokie opisany w lekki sposób.
  • "Harry Potter i Komnata tajemnic - wersja ilustrowana
Tej książki przedstawiać nie trzeba. W końcu przeczytałam ją wiele razy - jednak z wersją ilustrowaną drugiej części cyklu nie miałam jeszcze do czynienia. Nic dziwnego - w końcu niedawno miała swoją premierę. Podobnie, jak w przypadku "Kamienia", książka była prezentem od moich rodziców. Rysunki zachwycają i bardzo mnie cieszy, że nie opierają się na obrazie filmowym.

#OBEJRZAŁAM

  • "Doktor Strange"
Marvel kojarzył mi się jeszcze do niedawna głównie ze "Spider-Manem" oraz "X-Menami", które oglądałam w dzieciństwie na Fox Kids i Hyperze (ktoś jeszcze pamięta te stacje?). Dzięki Szarookiemu dowiedziałam się, że to uniwersum jest naprawdę duże, a ja znam jedynie jego ułamek. Gdy tylko usłyszeliśmy, że kolejny film Marvela trafi w październiku do kin, wiedzieliśmy, że na sali znajdą się też miejsca dla nas. I doszło do sytuacji niezwykłej - pierwszy raz z kina wyszłam bardziej zadowolona od Szarookiego. Film w 100% wpasował się w mój gust. Po prostu fantastyczny w każdym znaczeniu tego słowa. 
  •  "Zanim się rozstaniemy"
Film napotkany przypadkiem w telewizji został włączony, aby "leciał do snu". Kto by przypuszczał, że z ogromną ciekawością obejrzę go do samego końca. Chrisa Evansa kojarzyłam zawsze albo z Kapitanem Ameryką, albo z komediami romantycznymi. Nic dziwnego, że nie skojarzyłabym go z filmem psychologicznym - ba! Że będzie jego reżyserem. Zaskoczenie ogromne oczywiście na plus. Z pozoru w filmie nic się nie dzieje - dwójka nowo spotkanych osób chodzi po mieście i rozmawia. Tak można by w skrócie podsumować akcję. "Zanim się rozstaniemy" daje jednak bardzo do myślenia i polecę ten film każdemu.
  • "Luke Cage"
Znowu Marvel? Serio? A i owszem. tym razem kolejny serial ze stajni Netflixa, który nie raz udowodnił,  że zna się na swojej robocie. Ponownie oglądałam odcinki bez całkowitej znajomości tematu - bohatera ledwie znałam, nie wiedziałam, o co chodzi. Mimo to bawiłam się dobrze, choć nie powalił mnie na kolana tak, jak "Jessica Jones", w której po raz pierwszy miałam do czynienia z Cagem. Serial dobry, ale do doskonałości mu trochę brakuje ;)

#SŁUCHAŁAM
  • Pentatonix
Czy tych młodych ludzi trzeba Wam przedstawiać? Mam nadzieję, że nie ;) Z ich muzyką zetknęłam się po raz pierwszy parę lat temu, gdy z zamiłowaniem wyszukiwałam wciąż to nowych coverów na Youtubie. Ostatnio internet obiegła wieść o ich wersji słynnej piosenki Cohena "Hallelujah". Nic dziwnego - w końcu wykonali kawał naprawdę wspaniałej roboty. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że już dawno żadnego utworu nie słuchałam kilkanaście razy pod rząd.


Ale to nie jedyne odkrycie października w wykonaniu Pentatonix. Nie znałam oryginału, jednak energia włożona w wykonanie tego coveru sprawiła, że mam ochotę tańczyć w rytm muzyki i śpiewać cały czas. Nawet teraz, gdy piszę te słowa, nucę ją pod nosem.


  • Poets of the Fall
Z POTF znamy się od czasów gimnazjum i uwielbiam ich twórczość. Słucham jej jednak sezonowo - taka muzyka wymaga odpowiedniego klimatu. Atmosfera jesieni sprawia, że mam ochotę relaksować się przy ulubionych piosenkach.



#PRZEŻYŁAM
  • 24 urodziny
Kiedyś twierdziłam, że nie lubię swoich urodzin - zaczęło się to po 18. 31 października nie nastraja do świętowania, bo raczej ludzie przygotowują znicze na groby, a nie świeczki na tort. Mimo że zawsze rodzina sprawiała, że ten dzień był bardzo miły, to jednak nie odczuwałam jakiejś wielkiej różnicy w kwestii celebrowania kolejnej "wiosny" za mną. W tym roku również było miło, dużo życzeń, prezenty, itp., jednak moje myślenie jakiś czas temu się zmieniło - jest to dla mnie przede wszystkim czas refleksji. Co dalej? Jako 24-latka rozpoczęłam 25 rok z planami i autorefleksją.
  • Nowe wyzwania
W październiku na dobre zaczęłam współpracę z Młodym Wschodem, gdzie w niemal każdą niedzielę publikuję post rękodzielniczy. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie i z całą pewnością idealne uzupełnienie bloga. Byliście? Czytaliście? :)

Ponadto rozpoczęłam wyzwanie "Codziennie coś nowego" oraz wykonuje ćwiczenia samouświadamiające. Polecam każdemu taką refleksję nad samym sobą - pomaga zrewidować całe nasze życie i pomaga ustalić pewne kwestie.
  • Przeprowadzka

Stumilowy krok. Z jednego końca miasta przeprowadziliśmy się na drugi. W końcu mieszkamy z Szarookim sami, a ja każdego dnia nie budzę się już z irytacją na sam widok przestrzeni, w której żyję. Mamy dużo miejsca, a ja wciąż udoskonalam wnętrze, o czym też już wkrótce napiszę.

#NAPISAŁAM
Na Koneserce pojawiły się 4 teksty:
 Na Młodym Wschodzie opublikowałam 2 teksty:

#DALSZE PLANY
  • Nowe wyzwania
Od 1 listopada zaczęłam prowadzić kurs wdzięczności, gdzie codziennie zapisuję rzeczy, za które jestem danego dnia wdzięczna. Myślę, że to będzie ciekawe doświadczenie i sprawi, że na dłuższą chwilę zastanowię się nad danym dniem.

Po wykonaniu jednego z ćwiczeń, o których wspomniałam wcześniej, okazało się, że dość mocno zaniedbałam kwestię zdrowia i sprawności fizycznej. Dlatego wzięłam się za ten obszar od razu. Codziennie wykonuję ćwiczenia rozciągające i nastawiające kręgosłup, a za dwa tygodnie będę miała już rower stacjonarny. Ponadto oczywiście dojdzie do tego dieta o niskim indeksie glikemicznym. Wyjdzie mi to tylko na zdrowie :)

Nasiona, które widzicie na zdjęciu, wylądują w mojej mini szklarni w kuchni i mam nadzieję, że uda wyhodować mi się dynie. Trzymajcie kciuki.
  • Plany blogowe
Wprowadziłam pełen kalendarz postów, który mam nadzieję wprowadzi pełną regularność na blogu. W każdy poniedziałek i czwartek widzimy się na Koneserce, zaś w niedziele - na Młodym wschodzie. Pod koniec listopada rozpocznę serią świąteczną i już teraz przygotowuję dla Was ciekawe tutoriale.


A jak Wam minął październik? Możecie polecić jakieś ciekawe filmy lub książki?

Może Ci się spodobać

0 komentarze