Poznań w 36 godzin - subiektywny przewodnik

18:46:00


Szybka decyzja o urlopie. Bilety kupione, nocleg zarezerwowany i wyczekiwanie dnia wyjazdu. Zrobiony tylko wstępny rekonesans... i ruszamy ku przygodzie. Zapraszam na przewodnik po Poznaniu - idealny dla osób, które mają niewiele czasu!

W ramach wyzwania Codziennie coś nowego postanowiłam zaplanować urlop w mieście, w którym jeszcze nigdy nie byłam. Usiadłam na kanapie z Szarookim i niemal od razu wypaliliśmy:

"-To co, Poznań?
-Poznań!"

Wiele słyszałam o tym mieście, jednak nigdy nie miałam okazji go zwiedzić. Złożyliśmy wnioski o 3 dni urlopu i w niedzielę 13 zapakowaliśmy się z walizką do pociągu w kierunku Poznania. Odkąd tylko wysiadłam na stacji chłonęłam wszystko, co mnie otaczało. Może to zachwyt z powodu odkrycia nowego miejsca, ale miasto naprawdę mnie zauroczyło i żałuję, że spędziliśmy tam tylko 1,5 dnia. 

W tak krótkim czasie udało mi się jednak zgromadzić kilka swoich faworytów. Co zobaczyć? Co zjeść? Zapraszam Was na mój subiektywny przewodnik po Poznaniu w wersji ekspresowej.

3 MIEJSCA, KTÓRE WARTO ODWIEDZIĆ
  •  ROGALOWE MUZEUM POZNANIA 
Mieliśmy rezerwację jeszcze tego samego dnia, gdy przyjechaliśmy. W poniedziałki muzeum jest nieczynne, dlatego była to dla nas jedyna szansa, by co nieco zobaczyć. Bilety kosztują ok. 16 zł, a cena jest warta rozrywki, jaką przez 1,5 godziny dostarczają nam "Gospodarze". Nie jest to tylko bierne siedzenie na krześle i obserwowanie, jak robi się słynne poznańskie rogale. Wręcz przeciwnie - bierzesz czynny udział w zabawie i pomagasz w przygotowaniu ciasta czy nadziewaniu wypieków. Bawiliśmy się naprawdę dobrze, spróbowaliśmy rogala (nie przepadam za makiem, ale o dziwo z przyjemnością zjadłam) i wyszliśmy z wielkim uśmiechem na poznański Stary Rynek.


  • STARY RYNEK
Uwielbiam starówki. Mają w sobie coś magicznego i każda jest na swój sposób wyjątkowa. Z poznańską nie mogło być inaczej. Kolorowe kamieniczki, wąskie uliczki i piękne przebijające się zabytki. Dodatkowo podczas naszego pobytu cały czas utrzymywała się mgła, co dodawało otoczeniu tajemniczości.


  • NOWE ZOO POZNAŃSKIE
Mój numer jeden z wyjazdu. W poniedziałek rano wsiedliśmy w tramwaj i ruszyliśmy w stronę Nowego ZOO. Oboje z Szarookim lubimy odwiedzać takie miejsca, więc ten punkt pobytu był obowiązkowy. Już sama droga była niesamowicie przyjemna - pusta ulica dookoła drzewa pełne złotych liści i wszechogarniająca mgła.
 

Byliśmy chyba jedynymi gośćmi o tej porze (pewnie dlatego, że było bardzo zimno), więc mieliśmy ciszę i spokój. Spędziliśmy tam ok. 3h, a i tak zobaczyliśmy może 1/3 terenu. Jest to przepiękny obiekt - przez cały czas czułam się, jakbym chodziła po lesie lub szosie. Koniecznie wrócimy tam wiosną, by nie kostnieć z zimna i móc zobaczyć jeszcze więcej. Bilety poza sezonem kosztowały nas 8 zł/os.



3 MIEJSCA, GDZIE DOBRZE ZJESZ
  • ŚNIADANIE: LAWENDA
Przed wyjazdem do ZOO poszliśmy na śniadanie do przytulnej knajpki - Lawendy. Kameralny klimat i przyjemny wystrój sprawił, że czułam się zrelaksowana. Zamówiliśmy królewskie śniadanie z dużą porcją jajecznicy, pomidorkami i kiełbaskami. Po takim posiłku nabraliśmy energii do całodniowego zwiedzania. Koszt śniadania (duże danie + herbata) dla dwóch osób  to ok. 40 zł.

  •  OBIAD: PYRA BAR
Jak można być w Poznaniu i nie zjeść czegoś z ziemniaków? Nie da się - to punkt obowiązkowy na mapie kulinarnej Polski ;) Przeszukaliśmy internet i po zapoznaniu się z opiniami, wybraliśmy się do Pyra Baru. Lokal urządzony w klimacie PRL-u świetnie pasował do serwowanej tam kuchni. Całe menu jest zbudowane na ziemniakach i znajdziecie tam naprawdę wariacje. My skupiliśmy się jednak na "dziale" Kącik Regionalny. Koszt takiego posiłku to kwestia 13-18 zł.

  • COŚ NA ZĄB: GOFROWNIA 21
Trafiliśmy do tego miejsca już pierwszego dnia. Nie zdążyliśmy zjeść obiadu przed muzeum, więc szukaliśmy czegoś na szybko. Oczywiście najwięcej w pobliżu było kebabów i zapiekanek, co absolutnie nie wchodziło w grę (choć w akcie desperacji byliśmy już bliscy wejścia do jednego z lokali). W końcu przypadkiem natknęliśmy się gofry - w wersji na słodko i na słono. Pomyśleliśmy - czemu nie! Ceny są bardzo przyzwoite (od 5 do 15 zł), zaś same specjały - palce lizać. Szarooki zamówił gofra z bitą śmietaną, ja zaś orkiszowego z suszonymi pomidorami, szynką i oliwkami (!). W przypadku pierwszej wersji ciasto nie jest bardzo słodkie (Szarooki poleca), więc nie grozi nam zasłodzenie. Jeśli zaś chodzi o wersję na słono - nigdy nie jadłam czegoś takiego i było po prostu fantastyczne.


CIEKAWOSTKA ZA ROGIEM: SŁODKIE CZARY MARY

Niedaleko naszego hostelu (który mieścił się na samym rynku) przypadkiem znalazłam istny raj dla miłośników cukierków, różu i lukru. Lokal zachwyca już samym wyglądem - czujesz się, jakbyś był na bajkowym ryneczku pełnym kramików. Dodatkowo w ciągu dnia odbywają się pokazy wyrabiania słodyczy, co na pewno jest fantastyczną atrakcją (choć sama niestety nie zdążyłam żadnego zobaczyć). Warto zaopatrzyć się w ręcznie robione lizaki ze słynnymi koziołkami na pamiątkę ;)



A jakie miejsca w Poznaniu Wy polecacie? Koniecznie podzielcie się swoimi faworytami w komentarzach! 💙

Może Ci się spodobać

0 komentarze